POZYTYWNA SZAJBA, czyli jak dbać o entuzjazm?

mieć motywację

Wracam do domu nocnym autobusem po koncertach. Pojazd dosłownie pęka w szwach, nie muszę się niczego trzymać, bo tłum osób napiera na siebie z każdej strony. Słychać zabawne komentarze i wesołe śpiewy. O nie. Przystanek. Przecież już szpilki się tu nie wbije! Dziewczyna twardo staje w progu. Następny za godzinę. Nie ma mowy, jadę! Pojemność autobusu to jakaś magia, jednak drzwi zaczynają się buntować i nie chcą się zamknąć. Oho, idzie kierowca. Zaraz każe nam wszystkim wysiadać. Ale zaraz. Pan chwilę grzebie przy zawiasach, moment ciszy i… jedziemy, hurra! Okrzyk radości niesie się po całym autobusie. Kierowca bombowca! – woła ktoś. Myślę sobie – ten pan wykazał się ludzkim zrozumieniem aż miło. Zawiodły taksówki, uber, a nawet konstrukcja busa. Ale się udało! Bo jak się chce, to można wiele. I o tym również będzie ten tekst.


Szara Komórka to miejsce na oddech od sportu. Tutaj Daga, moja siostra, opowiada o mózgu i trikach w sam raz dla tych, którzy nie chcą stać w miejscu, a w przerwach od biegania lubią poznawać to, co nowe i stawać się Lepszym Sobą 🙂 Nowy tekst w każdą środę!


 

Entuzjazm, czyli twórczy optymizm

Jest sporo momentów w życiu, na które reaguję z dużym entuzjazmem. Podróż w nowe miejsce, oczekiwanie na drugą połówkę na dworcu, nowy pomysł na życie i pierwsze kroki do jego realizacji, szykowanie niespodzianki, ten moment tuż przed ważnym wydarzeniem, kiedy ekscytacja miesza się z lekkim stresem, a nawet czekanie na pyszne danie w knajpce, kiedy jest się już bardzo, ale to bardzo głodnym! 😊

Entuzjazm to siła napędowa. Przypomnij sobie moment, kiedy wpada Ci do głowy genialny pomysł. Chcesz się nim szybko z kimś podzielić. Twoje myśli pędzą jak Shinkansen. Zaczynasz mówić z przejęciem, gestykulować, jesteś podekscytowany, a Twoje słowa mają moc – właśnie w takich momentach masz największą szansę przyciągnięcia uwagi i przekonania innych do swoich pomysłów. Nieprzypadkowo symbol żarówki nad głową kojarzy się jednoznacznie. Do pomysłu można się aż „zapalić”, poczuć moment „przebłysku” lub „oświecenia”. Osoby pełne entuzjazmu mają w oku ten charakterystyczny błysk i zdecydowanie częściej się uśmiechają. Z taką pozytywną aurą wokół siebie łatwiej zyskują sojuszników, wciągają ich w swoje plany i tym samym zdobywają to, czego chcą. Bo entuzjazm jest zaraźliwy i inspirujący. Sceptyzm, marazm, nadmierna powaga – te cechy działają jak wielki znak STOP. Entuzjasta nie skupia się na trudnościach i słabych punktach. Ta beztroska i silna wiara we własny zamysł jest bliska zachowaniu dziecka, które wszędzie szuka okazji, by postawić na swoim. I właśnie dlatego wielu osobom wydaje się, że bycie przesadnie podekscytowanym to dziecinada. „Z czego tu się cieszyć? To dziecinne!” „Co Ci tak wesoło? Zachowuj się poważnie.” Słyszałeś to kiedyś? Jedyne, co ja wiem o powadze to to, że zabija powoli.

 

Chroń swój balon

Czas odczarować mit: entuzjazm nie jest wyłącznie domeną dzieci ani instruktorek fitness. Wyłapiesz go u ludzi z pasją, którzy co chwilę zapalają się do nowego pomysłu, mówiąc „Tak, zróbmy to!” Entuzjazm kumuluje się w dobrze zgranej grupie i w charyzmatycznych osobach. Jego brak z kolei może być dużą barierą w komunikacji i przeszkadzać w pracy nad wspólnym celem. Bo entuzjazm jest jak balon. W porywie może unieść się wysoko, ale nieraz wystarczy moment, by całkiem uleciało z niego powietrze. Dlaczego inni gaszą nasz entuzjazm ze skutecznością wiadra zimnej wody?

  1. Bo mają spuszczoną głowę

I wcale nie chcą jej podnieść, żeby zobaczyć szerszą perspektywę. Nie lubią zmian, nawet gdy w obecnej sytuacji są nieszczęśliwi i zmierźli. Każde odstępstwo od normy uważają za „głupotę”, „bezsens” lub „kolejne dziwactwo”. Widzą jedynie czubek własnego nosa i nie chcą otworzyć się na drugiego człowieka i jego pomysły. We wszystkich widzą rywali, którzy zagrażają ich poczuciu nieskazitelności.

 

  1. Bo go nie rozumieją

Zobacz, jaką świetną książkę dostałam!

Przecież jej jeszcze nie czytałaś.

Ekhm. Kurtyna.

Wiesz o co mi chodzi? Bywamy niewdzięczni. Zbyt szybko przyzwyczajamy się do dobrego. Zmiany na lepsze szybko nam powszednieją. Potrzeba nam stale nowych bodźców i zastrzyków adrenaliny. Dlatego kiedy aktualnie to nie my przeżywamy swoje „5 minut szczęścia”, ciężko jest wejść w skórę osoby, która dryfuje właśnie kilka centymetrów nad ziemią. Ktoś się obruszy i zapyta: „Dlaczego miałoby mnie to interesować? Jestem inny.” Wcale nie musisz tego robić. Ale zasada jest jedna: Nie rozumiesz? OK. Nie czujesz tego? W porządku. Ale nie gaś w innych nadziei i zapału, bo czasem jedno nietrafione słowo może przekreślić wielkie plany.

 

  1. Bo zazdroszczą

 Zazdrość to paskudne uczucie, które zjada człowieka od środka i nie pozwala mu cieszyć się osiągnięciami innych ani swoim życiem. Zazdrościć można nie tylko lepszej pracy czy ładniejszego M3, ale też postawy życiowej, której nie da się skopiować ot tak lub kupić. Gdy ktoś wydaje się zbyt szczęśliwy, beztroski, to od razu trzeba mu przypiąć łatkę lub obgadać, żeby przez chwilę poczuć się lepszym. Zamiast brać przykład, spróbować zmienić coś we własnym życiu lub w sobie, wygodniej jest doszukiwać się skazy u tych, których skrycie podziwiamy i chcielibyśmy być jak oni. Tylko jakoś ruszyć się z miejsca za ciężko…

 

  1. Bo są toksyczni

Jest pewien typ ludzi, którzy potrafią wywołać u innych poczucie winy z powodu bycia radosnym i podekscytowanym. Jesteś szczęśliwy? Jak możesz! Każdy przejaw wesołości wywołuje u nich niemal obrzydzenie, bo sami nie potrafią uciec ze swojej „otchłani rozpaczy” i tkwią w letargu jak w pułapce. Przy takich osobach entuzjazm gaśnie w mgnieniu oka – od rozczarowania, braku zrozumienia i krytyki. Zaczynasz się zastanawiać, jakim sposobem jeszcze chwilę temu miałeś odwagę być szczęśliwy? Toksyczni ludzie potrafią sprowadzić emocje do parteru z szybkością karateki. Co tu dużo pisać, od takich trzeba tylko zwiewać – sprintem i jak najdalej!

motywacja do biegania

 

Łap falę, poczuj flow

Walt Disney powiedział kiedyś: „Jeśli jesteś ciekawy, znajdziesz mnóstwo interesujących rzeczy do robienia.” A o rozrywce wiedział sporo. Entuzjazm to lek na rutynę i nudę. Gdy nasza praca jest odtwórcza, potwornie się nudzimy, a kiedy robimy coś skomplikowanego, na czym nie do końca się znamy – odczuwamy niepokój i stres. Gdzieś pomiędzy jednym a drugim jest miejsce na flow, które w psychologii nazywa się stanem uskrzydlenia. Twórcą tej koncepcji jest węgierski psycholog Mihály Csíkszentmihályi, który twierdzi, że kontrolowanie wewnętrznych doświadczeń pomaga decydować o jakości życia, słowem – uszczęśliwia. To ta chwila, kiedy przypalasz garnek, bo pochłonęła Cię praca przy komputerze lub kiedy zaczytany w strony powieści przeoczysz, że z wanny wylewa się woda. W filmach o wielkich umysłach ciekawie uchwycony jest ten moment, gdy główny bohater, pochłonięty nowym odkryciem lub pomysłem, pracuje bez wytchnienia kilka dni i nocy do momentu aż nie osiągnie swojego celu (lub nie padnie zemdlony z braku snu i głodu). Kiedy ostatnio byłeś w takim stanie? Co w chwilach zmęczenia przywraca Cię do życia? Kiedy straciłeś rachubę czasu wykonując jakieś zajęcie? Co byś robił w życiu, gdybyś nie musiał płacić rachunków? Mówi się, że spełnienie to stan, w którym robimy to, do czego zostaliśmy stworzeni. A że nie rodzimy się z gotową instrukcją, poszukiwania musimy prowadzić sami.

 

Jak obudzić swój entuzjazm?

Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego na życzenie „powodzenia!” odpowiadamy często „nie dziękuję”? Przecież to miłe, że ktoś Ci życzy dobrze, a reszta w Twoich rękach i dasz sobie radę. Pielęgnowanie entuzjazmu to m.in. umiejętność dostrzegania pozytywów nawet w pozornie patowej sytuacji, otwarcie się na kreatywne pomysły, a także chronienie go przed falą krytyki ze strony realistów-sceptyków, którzy nie lubią wychodzić z pudełka. Otaczaj się ludźmi, którzy nadają na Twoich falach. Nie wyobrażam sobie zbudowania dobrej relacji z kimś, kto nie podziela mojego entuzjazmu. Patrzeć razem w jednym kierunku, to jedno, ale umieć zachwycić się tym samym zjawiskiem, miejscem, odkryciem, to równie ważny filar udanego związku. Jeśli na każde Twoje „ach!” Twoja połówka mówi „ech!”, być może nie jest Wam razem po drodze? Radość z tych samych drobiazgów buduje nić porozumienia, która łączy mocniej niż wspinaczy lina.

Pisząc ten tekst próbowałam jednocześnie znaleźć dobry zamiennik słowa entuzjazm. Słownik podpowiedział mi synonimy: ochoczość, werwa, żarliwość, pasja i tym podobne. Ale jeszcze w innym miejscu znalazłam określenie: pozytywna szajba. I to mi się spodobało! Od teraz na każdy złośliwy komentarz w stylu „Co Ty znów, do cholery, wyprawiasz?”, masz dobre alibi – po prostu zwariowałeś! 😊

 

***

Za zdjęcia dziękuję Marzenie H. 🙂

 

Daga_stopka