OBJADANIE SIĘ. Jak z nim zerwałam?

OBJADANIE SIĘ. Jak z nim zerwałam?

Niejadek? Nic z tych rzeczy. Z dumą biłam rekordy w ilości pochłoniętych babcinych pierogów. Gdy szłam po komiks, zawsze wołały do mnie chrupki czy cukierki z toffi. A w wieku kilku lat zjadłam swój tort urodzinowy zanim zaczęła się impreza, łaskawie zostawiając jeden kawałek dla gości. Jak wyszłam z pętli objadania się? Zobacz, czy wyciągniesz coś dla siebie z tej historii.

 

Jedzenie wciąga. I nic się nie dzieje, póki to pojedyncze wyskoki na święta czy zbyt duże pudło popcornu w kinie. Gorzej, gdy nagle robi się ono dziwnie ważne: powoduje obsesję, żeby koniecznie coś zjeść lub absolutnie nie. A potem znajome wyrzuty sumienia, paskudne samopoczucie. Fizyczne – bo objadanie pozbawia energii i psychiczne – bo ciężko się polubić, gdy się traci kontrolę.

Co mi pomogło, by z dziecka, które zjadało kalendarz adwentowy jednego dnia i z nastolatki z bulimią zmienić się w normalną dziewczynę, która je dobrze i bez obsesji?

1. UCIEKAJ

 

…w coś innego. Dlaczego się objadamy? Głód wcale nie jest głównym powodem. Więcej szkód robi nuda, zmęczenie, samotność i smutek.

Gdy mamy mało zajęć, czas przecieka przez palce. Brakuje nam mobilizacji, jakiegoś kopa, iskry, która ruszy nas z miejsca. Takie życie w trybie slow motion i znudzenie codziennością potrafią popchnąć w złudną przyjemność jedzenia. Nic tak nie pomoże, jak zajawka. Gdy znajdziesz coś, co pochłonie Twoje myśli i da Ci energię, uczty przestaną Cię po prostu interesować. Poczujesz swoją wartość i nie będziesz musiał szukać rozrywki w kaloriach. Z bulimii wyciągnął mnie za uszy sport. Zaczęłam robić co popadnie: była siłownia z samymi osiedlowymi koksami (takie czasy 😉 ), trzy godziny łyżew pod rząd, bieganie z chłopakami na długiej przerwie. Tak się zaczęło, a teraz mam miłość na całe życie 🙂

jak przebiec maraton

Zmęczenie również robi (złą) robotę. Jeśli wieczorem czujesz przemożną ochotę na kulinarną nagrodę, choć jadłeś kolację – może po prostu się połóż? Gdy jesteśmy wykończeni, mózg koncentruje się na jak najszybszym doładowaniu. Najszybszym! Nie najzdrowszym. To dlatego ciężej jest wtedy skomponować sałatkę niż kupić batona w kiosku.

Samotność i smutek? Takie emocje odbijają się na jedzeniu w wyjątkowo podstępny sposób. Po słodkiej lub słono-tłustej uczcie podskakuje nam dopamina. Na mikro-chwilę. Zbyt krótką, by poprawiła nam przewlekły, podły nastrój. Zamiast ładować w siebie kalorie, lepiej jest zwalczyć zły stan endorfinami, które wydzieli sport lub choćby spotkanie z przyjaciółmi. Niekoniecznie na pizzy 😉

2. PRZECHYTRZYJ NAWYK

 

Teraz jestem o kilka książek mądrzejsza, choć już dawniej intuicja zrobiła swoje i podmieniłam parę nawyków.
Jak to działa?
Mamy zachowania niekontrolowane. Pełno. To one właśnie bojkotują nasze nowo wymyślone postanowienia, bo są od nich mocniej zakorzenione.

Przykład: „po obiedzie MUSZĘ zjeść coś słodkiego.”

Zwalczyłam już kilka kiepskich nawyków metodą inspirowaną „Siłą nawyku” Charlesa Duhigga. Działa to mniej więcej tak:

1. Obserwujesz. Kiedy pojawia się ten nawyk? O jakiej porze dnia/w jakim towarzystwie/w jakiej sytuacji?
2. Dociekasz. Co mi to daje? Np. dlaczego właściwie MUSISZ zjeść to „coś słodkiego”? Bo przecież nie z głodu. Ale już może jako nagroda, przyjemność lub chwilowy sposób na złudne podniesienie ciśnienia?
3. Podmieniasz. Spróbuj, co równie dobrze może zadziałać np. 10minutowy spacer ze słuchawkami na uszach. Kilka piosenek lub stron książki dalej będziesz się czuł lepiej niż po batoniku. Ważne, żeby nie zamieniać jedzenia na inne! To ma być coś kompletnie innego, ale dającego to samo: nagrodę/przyjemność czy cokolwiek wytropiłeś w punkcie 2.

Więcej o nawykach i o tym, jak podmieniłam przegryzanie wafli ryżowych z czekoladą na czytanie książek pisałam tutaj.

 

3. CZYTAJ

 

Często dostaję maile od dziewczyn, które walczą z bulimią i choć zawsze w takich sytuacjach polecam specjalistę, streszczam też swoją historię.

Uratował mnie sport i czytanie.

Książki o rozwoju osobistym potrafią wywrócić światopogląd do góry nogami. Te o podświadomości, pewności siebie, odwadze, walce o swoje, emocjach, psychologii relacji…ale też o zdrowym odżywianiu. Czytając je (lub słuchając i oglądając naładowane mądrościami filmy na YouTube) można wyciągnąć się z niesamowitego bagna.

Na poznawanie siebie nigdy nie jest za późno i to zawsze będzie genialna podróż. Odkąd się w to bawię przestałam mieć do siebie pretensje o rzeczy, które są częścią mojej osobowości i rozwijam to, co mnie pcha do przodu. Zwykle jedyną osobą, która oczekuje że będziemy ideałami, jesteśmy my sami.
Po cholerę?! 🙂


4. POŻEGNAJ PROWOKATORÓW

 

Są produkty, które nakręcają pętlę podjadania. To sklepowe słodycze, fast foodowe przekąski i gazowane napoje (tak, cola „light” też). Ale też białe, „pompowane” pieczywo czy słodkie kremy do smarowania typu nutella. Wywalenie ich bez litości z menu bardzo ułatwia walkę z przejadaniem. A każdy, kto już to zrobił potwierdza, że trudno jest tylko na początku 🙂

jak przestać się objadać

 

5. JEDZ!

 

W trakcie moich głupich eksperymentów z jedzeniem miałam długi okres, gdy nie jadłam nic cały dzień i moim jedynym posiłkiem była kolacja. Bardzo późna.

Mogę się tylko usprawiedliwić, że w tamtych czasach tematy jedzenia były kompletnie niemodne i nikt sobie tym specjalnie głowy nie zawracał 😉

Jeśli walczysz z objadaniem, przede wszystkim musisz jeść. I tu nie ma się co rozpisywać – po prostu kilka posiłków dziennie w równych odstępach. Znasz to dobrze. To działa i skutecznie hamuje ochotę na szalone ucztowanie.

jak przestać się objadać

6. NIE ŚWIRUJ

 

Nie nadawaj jedzeniu wyższej rangi, niż na to zasługuje. Klasyk to „będę szczęśliwy, gdy tylko schudnę”. Byłam tam i to tak nie działa! Szczęście nie uruchamia się od konkretnej liczby na wadze. Jasne, powalcz o swoje. Ale nie blokuj swojego życia do chwili, aż osiągniesz wagowe cele, bo skończy się to albo obsesją, albo załamką.

Ryzykowne jest też „karanie się” za „grzeszenie”. Jeśli trzymasz dobrą bazę i raz na jakiś czas zdarzy Ci się zjeść coś kompletnie niezdrowego – luz. On jest bezcenny! Odkąd tak robię jest mi lekko na duszy, a zmian w wadze ani zdrowiu nie zauważyłam absolutnie żadnych. Wagę trzymam stałą od wieeelu lat, a odporność dzięki porządnej diecie i sportowi jest naprawdę zaskakująca. To motywuje, żeby trzymać dobry kurs , a jeśli skręcać w bok, to tylko czasem.

jak przestać się objadać

7. NIE KRĘĆ SIĘ WOKÓŁ JEDZENIA

 

Jest jeszcze jedna rzecz, która mi pomogła. Ostatnia.
Ograniczyłam czas spędzamy na myśleniu o jedzeniu, planowaniu go lub jego przygotowywaniu.
Dawno już zrezygnowałam z codziennego liczenia kcal, a już tym bardziej ważenia składników i wyliczania makro. Przecież nie jestem zawodową fitnesską!

Równowaga: bezcenna.

Jeśli masz inne patenty lub pytania, w których mogłabym Ci pomóc – dawaj znać. Nasze przypadki nie muszą być identyczne, ale czasem dobrze pójść na skróty drogą, skoro wydeptał ją już ktoś inny 🙂