Gdyby to było fotostory, wyglądałoby mniej więcej tak:

bieganie z dzieckiem

Nigdy nie chciałam stać w miejscu.
Nigdy nie umiałam usiedzieć w miejscu. Jeśli masz podobnie, poczujesz się tu pewnie jak u siebie. Cześć!

Wszystko zaczęło się od dziwnego miłosnego trójkąta. Kochałam pisanie od kiedy nauczyłam się stawiać literki. Bieganie od czternastu lat. I wtedy przyszła na świat moja córka – mała, wielka miłość z dołeczkami w policzkach, która z wrodzonym tupetem próbowała przejąć 100% mnie.

A ja tak nie chciałam. Wiedziałam, że nie będę sobą, porzucając wszystko to, co napędzało mnie do tej pory – słowa i kilometry…

Jak uchronić treningi, gdy nocami uprawiasz sen interwałowy, a w dzień zasuwasz przy maluchu? Postawiłam na bieganie z dzieckiem w wózku i od tego zaczął się nowy rozdział w moim amatorskim bieganiu. Nagle okazało się, że umiem nieźle się rozpędzić i z miesiąca na miesiąc robić postępy. Przeszłam na odważną stronę biegania, biorąc małą na kilka półmaratonów, a potem sama stawiając się na starcie maratonu. I kolejnego. I jeszcze kolejnego. Mój ostatni przebiegłam w 3:23 i wiem, że mogę szybciej, dużo szybciej.

OK, a co z pisaniem? Marzeniami o książce? Napiszę ją, choćbym miała wtedy 100 lat, a drogą do niej jest ten blog – ultramaraton do życia, które mi się podoba. Pełnego urozmaiceń, wyzwań, sportu, emocji i słów, które potrafią je wzbudzać i opisywać. 

Dołączasz? Będzie mi szalenie miło! 🙂

Natalia
i mała N.

>> możesz do mnie napisać – ZAWSZE odpisuję:
 
runwithmum@gmail.com

>> dołączyć do grupy Motywacja do biegania na Facebooku

motywacja do biegania

>> dołączyć do wyjątkowego, piątkowego newslettera:

co zabrać na maraton