MOŻESZ WIĘCEJ

triathlonistka

Ostatni krok robisz resztką sił, przeskakując nad belką. Niee, to się nie dzieje. Czy Ty właśnie przebiegłeś TYLE kilometrów? Czy Ty właśnie zrobiłeś to TAK szybko? Siadasz na asfalcie czy tam osuwasz się na trawę. Śmiejesz się do siebie, krew buzuje. Nigdy, nigdy nie było tak dobrze. Przebiłeś sam siebie. Yeah!

Tylko, że…

Mógłbyś więcej. Możesz więcej!
Jasne, że n i e  m u s i s z. Kim ja jestem, by Ci to sugerować?
Ja tylko wiem, na 100%, że zrobiłeś coś genialnego, ale możesz być jeszcze lepszy, wyszarpać jeszcze więcej. Chcesz?

Czy to nie bajer, cud i czad, że możesz więcej, choć myślisz, że właśnie zrobiłeś NAJWIĘCEJ?

Czy to nie hit, że granice rysujemy sobie sami? Żadne państwo czy kodeks tak nie działa. Twój tak. Co za genialne bezprawie!

Wystarczy podnieść głowę i nabrać rozmachu w sięganiu i planowaniu. Czasem do bezczelności, do naiwności. Wierzę, że to się zawsze jakoś tak zaczyna. Taką ścieżką idą osoby, które podziwiam. Zarażam się tym stanem ducha.

Nigdy nie jest tak, że 5, 10, 21, 42km to Twój MAX.
I nie jest tak, że xx, xx, x:xx, x:xx min to Twoje MIN.

A przecież nie tylko „dalej” i „szybciej” ma znaczenie. Dla Ciebie może to być wyżej, odważniej, dokładniej, to może być cokolwiek chcesz i uwielbiasz, bo bieganie jest tylko przykładem, którym sobie pomagam, by pojąć jakoś ten świat 🙂

I chciałam powiedzieć, że wiem o Tobie coś na pewno:

jeśli myślisz, że „ty byś tak nie umiał” – może wcale nie masz racji? Mógłbyś więcej!
jeśli komuś czegoś zazdrościsz – szkoda pary, mógłbyś więcej!
jeśli wątpisz, czy kiedykolwiek dałbyś radę – ba, mógłbyś WIĘCEJ!

Banał, wieeeem, banał.
Ale nakręcam się nim uparcie i to działa. Cuda działa. A wierzę, że to dopiero początek lawiny wydarzeń.

W muzyce zawsze uwielbiałam ciężkie kawałki, a w filmach – ponure sceny. Wstawałam lewą nogą i produkowałam czarne myśli – o tym, co mogę, kim jestem i co mnie czeka, a raczej do mnie NIE czeka.

Wywróciłam to do góry nogami, nawet nie wiem kiedy.

Gdy moja podświadomość jęczy, ja stawiam ją do pionu. Dziewczyno, stać Cię na więcej!
Gdy biegowo dobiłam do granic, które uważałam za „nie dla mnie” wykreśliłam cyferki z notesu i zmieniłam na nowe.
Gdy już dawno powiedziałam sobie, że moje marzenia (błagam, dajcie mi synonim!) są dziecinne/nieżyciowe/naiwne, tak teraz wierzę w nie jak wariatka i prędzej padnę, niż odpuszczę.

A Ty?
Też kręci Cię sama myśl, że choć zrobiłeś już tak dużo i radzisz sobie tak dobrze, to wciąż jeszcze możesz przebić sam siebie, bo MOŻESZ JESZCZE WIĘCEJ?
Wow.

A że chwilowo mam przerwę w bieganiu, a nawet w dopingowaniu – pokibicuję właśnie Tobie, w Twoim więcej, dalej, lepiej, bardziej tak, jak chcesz.

To jak, z czym pociśniesz tym razem? Dajesz! 🙂