LECIMY ZA OCEAN!

LECIMY ZA OCEAN!

Gdy tak patrzę na ostatnie miesiące – coś MUSIAŁO się wydarzyć. Przyciągnęliśmy to. Z tęsknoty za czymś nowym i świeżym nie mogłam normalnie funkcjonować. Zmieniałam się z chmury gradowej w dzieciaka kipiącego optymizmem. Aż w końcu, któregoś – kolejnego – wieczoru siedzieliśmy do późna i postanowiliśmy: zrobimy rewolucję. Zaczynamy szukać, ale tak odważnie i na poważnie. Wyobraźcie sobie moje niedowierzanie, gdy zaledwie dzień później zadzwonił do mnie P. i powiedział, że…lecimy do USA!


To się dzieje; od połowy grudnia do przynajmniej połowy 2019 roku będziemy daleko stąd:


Ten wyjazd to setki znaków zapytania, mnóstwo niewiadomych i rzeczy do ogarnięcia, ale byłabym wariatką, gdybym narzekała. Spełnia się coś, co marzyło nam się od dawna i choć nie przypuszczałam, że wywieje nas AŻ tak daleko – jest odważnie. Tak, jak miało być 😊

Denver – czyli właściwie gdzie? Gdy mój mąż dostał ofertę, rzuciliśmy się do Google, spodziewając się wygwizdowa, kowbojskich klimatów i odcięcia od cywilizacji 😉 Bo w końcu zwykle wyjazd do USA = wschodnie lub zachodnie wybrzeże (byłam tam na Work&Travel – cudo!). Ale Colorado?

Po chwili wiedzieliśmy już, że jest tam podobno 300 dni słonecznych, choć potrafi sypnąć śniegiem (miejscowość jest położona 1600 m.n.p.m. – to tak jak półtoraroczny obóz biegowy!). Godzinę drogi stąd leży Aspen, znany kurort narciarski z sezonem do połowy kwietnia. Samo Denver to, zdaniem  Google, jedno z najszczęśliwszych miast w USA, pełne pasjonatów sportu 😊 Okolica słynie też z…dużej ilości lokalnych browarów i legalnej marihuany 😉

Ale to, co najbardziej uniemożliwiało mi sen w okresie domykania kontraktu to tamtejsza natura. Góry Skaliste, parki narodowe, jeziora, bajkowe miejsca na rodzinne wypady, piękne trasy biegowe. Wkręciliśmy się totalnie 😊 



Co dalej?

Jesteśmy zakopani po uszy w formalnościach, codziennie odhaczamy kolejne rzeczy z dłuuuugaśnej listy. Czasem się wściekamy – bo tacy już jesteśmy, ale potem zawsze przychodzi ten moment, gdy dociera do nas po raz enty: zaczynamy przygodę życia! How cool is that?!:)

A Was zabiorę tam wirtualnie, poprzez bloga 😊 Co Wy na to?
Byliście w Denver/Colorado?
Znacie kogoś, kto tam mieszka?
A może będziecie kiedyś w okolicy, chętni na wspólne bieganie czy tam coś innego?

To zdecydowanie najlepsze #cosnowego, które spotkało nas przez cały rok „zabawy” w robienie nowych rzeczy i odrywanie się od wygodnej rutyny. Zaczynam naprawdę wierzyć, że nie ma takiego planu, którego nie dałoby się zrealizować. A wiem, że to tylko początek…bo możemy więcej, prawda? 🙂

 

fot. wyszperane w Google